poniedziałek, 3 lutego 2014

Pasja.

Każdy z nas ma jakieś tam swoje pasje. Jak to mówią, jedni lubią kwiaty, inni, jak im nogi śmierdzą. 
Zarówno Jedna, jak Druga Strona mamy je (pasje, chciciaz ze stopami czasem tez nie jest za wesoło). Jednak sa one od siebie bardzo oddalone. Dla mnie liczy sie to co jest pod wodą. To tam znajduję ciszę, spokój, samego siebie (o innych basenowych dodatkach lepiej nie wspominać, chociaż teraz jest to sytuacja bardzo rzadka, pilnuje się czystości. Bynajmniej musze powiedzieć, że spotyka się najróżniejsze smaczki na basenie).
Dla mnie pływanie na bezdechu, dumnie nazywane freedivingiem, to zaglądanie, nurkowanie w głąb siebie. No co za pierdoły, przecież wiadomo, ze chodzi o fejm i udowodnienie sobie, że potrafię, jestem w stanie, dam radę. 
O ile taniec - czyli pasja Drugiej Strony wydaje się w miarę normalny, to jedno odmiana, taniec irlandzki już taki normalny nie jest. Oni tam podobno naprawdę dostają wycisk. I dobrze. Trochę ruchu się przyda (prawda 2Strono?) />

O ile ja pływam sobie tak regularnie od od roku, to taniec nie gościł zawsze u tej Drugiej. Dobrze, że wrócił (podobno w czasach liceum był).
Z tego co widze, po powrocie z treningów, Druga strona jest taka bardziej przystępna. Nie nadaje. Ma lepszy humor. Wole nie wiedzieć, co jej tam robią i nad jakimi mięśniami pracują. Ale niech chodzi. Trochę spokojniej bedzie. Chociaż nie. Tego nigdy nie będzie. 


Pozdr


Poniżej fotka jeszcze z Egiptowa. Tak, Freediving to podciaganie sie na linie w wodzie, będąc ubranym w sadomaso strój i przyczepioną do stop płetwa a'la syrenka Vizir (lub proszek E, whatever)

1 komentarz:

  1. Hoho, w pierwszej chwili ukazała mi się sylwetka w stringach, ale już odkurzyłam monitor i outfit nurka jak najbardziej przyzwoity.

    2strona niech mi tylko nie zapomina o pasjach na płaszczyznach pionowych! Niedługo come back!

    OdpowiedzUsuń